Oskarżony znalazł na swojej posesji leżącego mężczyznę
Rozpatrywane podczas procesu zdarzenia miały miejsce 5 sierpnia 2025 roku w gminie Bedlno. Z ustaleń śledczych wynika, że tego dnia Marcin A. przyjechał do poszkodowanego, żeby oddać mu 500 zł długu. Mężczyźni zaczęli pić razem alkohol, rozstali się około północy. Oskarżony wrócił do swojego domu i położył się spać.
Kiedy Marcin A. się obudził, za oknem było jeszcze ciemno. Zaskoczony stwierdził, że tzw. letniaku, czyli budynku gospodarczym na jego posesji, świeci się światło. Gdy tam wszedł, zobaczył leżącą twarzą do podłogi postać. Oskarżony miał pomyśleć, że to Ukrainiec, który już kilka razy bez jego wiedzy i zgody nocował na jego terenie.
Marcin A. zaczął bić leżącego. Kiedy nie było jego reakcji, załadował ciało na dwukołową przyczepę i wywiózł w okolice cmentarza, gdzie je porzucił. Następnie Marcin A. wrócił do domu i położył się spać. Kolejnego dnia miał dowiedzieć się, że mężczyzną z letniaka był jego znajomy Wojciech A.
"Jest mi wstyd i przykro, że nie rozpoznałem Wojtka"
W poniedziałek (30 marca) oskarżony przyznał się jedynie do kopnięcia i uderzenia mężczyzny znalezionego w letniaku.
- Wywiozłem również tę osobę w bliżej nieokreślone miejsce, później okazało się, że był to cmentarz. Jeżeli ta osoba wtedy nie żyła, przyznaję się też do zbezczeszczenia zwłok. Jest mi wstyd i przykro, że nie rozpoznałem Wojtka i przepraszam zarówno rodzinę jego, jak i swoją. Byłem pijany i nieodpowiedzialny
- mówił Marcin A. w sądzie.
Podczas rozprawy oskarżony odmówił składania wyjaśnień, w związku z czym zostały mu odczytane te składane w postępowaniu przygotowawczym. Na pytanie sędzi Wioletty Kubasiewicz, czy podtrzymuje zapisane w protokole wyjaśnienia, Marcin A. stwierdził, że nie wszystko się zgadza, gdyż nie przyznał się do zabicia Wojciecha A. Oskarżonego pytano też o to, jak to się stało, że nie rozpoznał w mężczyźnie z letniaka swojego znajomego i dlaczego, zamiast najpierw mu pomóc, od razu zaczął go bić.
Marcin A. utrzymywał, że twarz mężczyzny była zakrwawiona, a on sam był mocno nietrzeźwy i nie pamięta dokładnie, co się wtedy stało.
Komentarze (0)